Konie

W konie wrobił mnie mój brat. Kiedy po rozwodzie przyjechał, na moją prośbę, z Gdyni do zrujnowanego dworku w  Czartołomiu – zabrał ze sobą z poprzedniego życia tylko worek marynarski z osobistymi rzeczami, szablę ułańską i psa.  Koń pojawił się dosyć szybko. Pasował do Mirka,...

0
0

Siła życia

Odbieram ostatni wypis córki ze szpitala i z przyzwyczajenia pytam o zalecenia do domu. Po prostu żyjcie dziewczyny–uśmiechnęła się pani doktor. Kiedy dziewięć miesięcy wcześniej otrzymałam telefon z kliniki onkologicznej ze złą wiadomością, poprosiłam o dwa dni, żeby jakoś ogarnąć podstawowe życiowe sprawy. Ma pani 2...

0
0

Dziękuję

To słowo, którego nie da się przedawkować – więc dziękujemy każdemu z osobna z miłością i wdzięcznością. Oliwia po 9 miesiącach spędzonych w Klinice Onkologicznej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie wraca do domu, do szkoły, do życia 😊. Dziękuję za modlitwy – którymi ekumenicznie...

0
0

Tylko miłość …

Niektórzy twierdzą – że świadomość jest jedyną rzeczą jaką zabieramy ze sobą w naszą najważniejszą, ostatnią podróż. Inni doprecyzowują – że jest to miłość.   Media wałkują tragedię, złe wiadomości. Tymczasem to jest zawsze, przede wszystkim, kameralny dramat rodziny – kochających osób przeżywających utratę.  Pani Adamowicz wzruszająco...

0
0

Czasem słońce, czasem deszcz…

Od miesiąca piękne lato. Po kilku tygodniach suszy intensywny, prawie tropikalny deszcz. Na wsi widać namacalnie jak cudownie skonstruowanym mechanizmem jest przyroda. Po życiodajnym deszczu pojawiła się tęcza, ptaki zaczęły śpiewać ze zdwojoną silą, a moje psy i konie z  widoczną przyjemnością wytarzały się w mokrej,...

0
0

Wdzięczność

To praktyka tak samo życiodajna jak oddychanie.  Napełnia nas dobrą energią i sprawia, że otwieramy się na wszystko co nas spotyka każdego dnia. Każdego ranka budzi mnie ostatnio słońce. Jest ciepło i zielono. Odwożę Oliwię do szkoły wiejską drogą przez pola. Widzę konie pasące się na...

0
0

Mirosław Rekowski

Starszy brat – czyli ktoś kto od zawsze był w Twoim życiu i myślisz, że zawsze będzie. Bez Mirka nie byłoby Czartołomia. Dwadzieścia lat temu na moją prośbę bez wahania przeprowadził się tu z Gdyni (zabrał z poprzedniego życia tylko worek marynarski z osobistymi rzeczami i...

0
0

Powrót życia

Przedwczoraj słyszałam (chyba?) dzikie gęsi, wczoraj widziałam (na pewno:)) na niebie spory klucz żurawi. Czyżby ptaki miały lepsze informacje niż ludzie na temat tego – że zima w tym roku nie potrwa zbyt długo? Po ostatnim – szczególnie trudnym dla mnie - roku, nie sądziłam, że...

0
1